Kasa TK. Kto i za ile pisze orzeczenia?

FullSizeRenderPrzy pisaniu projektów orzeczeń, postanowień i zarządzeń sędziowie TK korzystają z pomocy ekspertów. Trybunał wydał na to od początku 2015 roku ponad 300 tys. zł. Prawie wszystkie osoby to zewnętrzni eksperci, wybierani z wolnej ręki i bez przetargu, choć w Trybunale na stałe pracuje 34 asystentów sędziów.

Ujawnienie części wynagrodzeń oraz innych wydatków Trybunału Konstytucyjnego to efekt dwuletniej sądowej batalii, jaką stoczyło stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska. W kwietniu 2014 roku zwróciło się o udostępnienie niektórych umów cywilnoprawnych podpisywanych przez TK. Urzędnicy przekazali dokumenty, ale nie podali ile komu zapłacili. Sprawa dwukrotnie trafiała do sądu i dwukrotnie urzędnicy przegrywali. Teraz w Naczelnym Sądzie Administracyjnym czeka na rozpatrzenie.

Zarobki tajne przez poufne

Jednak w czasie trwania batalii sądowej TK zmienił zdanie w sprawie jawności wynagrodzeń osób, które są zatrudniane na podstawie umów cywilnoprawnych. Wprowadził w ich treści klauzulę, że będą one ujawniane opinii publicznej, łącznie z wynagrodzeniem. Jednak kwot z podpisanych wcześniej umów, urzędnicy ciągle nie chcą ujawnić, tłumacząc to ochroną prywatności. Zatem w otrzymanym przez Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska rejestrze umów cywilnoprawnych części kwot brakuje. Stowarzyszenie twierdzi jednak, że wszystkie zarobki powinny być upublicznione i zapowiada, że sprawa ponownie znajdzie się w sądzie.

Student analizuje orzecznictwo

W rejestrze umów jakie dostało stowarzyszenie znajdziemy wszystkie umowy cywilnoprawne zawarte przez TK od początku 2015 roku. Są tam standardowe umowy takie jak za prąd, usługi telekomunikacyjne, usługi biurowe, itp. TK zatrudniał czasem w ten sposób tłumaczy, osoby piszące fachowe artykuły, czy przygotowujące analizę orzecznictwa. Jedną z takich umów podpisano z osobą, która dopiero prawo studiuje. Mężczyzna w zeszłym roku przez sześć tygodni m.in. analizował najnowsze orzecznictwo zagranicznych sądów konstytucyjnych oraz przygotowywał różnego rodzaju materiały. Umowę podpisał z wolnej ręki. Nie było przetargu. – Sam się zgłosiłem w oparciu o moje kwalifikacje. Znam biegle dwa języki i mam świetne wyniki na studiach – tłumaczy, kiedy go o to pytamy. – Wcześniej byłem w Trybunale na bezpłatnych praktykach – dodaje. Ile zarobił? Kwoty TK nie ujawnia.

Eksperci na śmieciówkach = outsourcing orzeczeń?

Niektóre umowy o dzieło zaskakują jeszcze bardziej. Okazuje się, że sędziowie przy pisaniu projektów orzeczeń, zarządzeń, postanowień, korzystali z pomocy zewnętrznych ekspertów. – Myślę, że te osoby po prostu pisały uzasadnienia w całości lub w części za sędziów. Taka praktyka jest niewłaściwa – ocenia dr Sebastian Gajewski, ekspert Centrum im. Ignacego Daszyńskiego, asystent sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego. – Projekty orzeczeń powinni pisać wyłącznie sędziowie Trybunału, a jeżeli już, powinni to robić ich asystenci zatrudnieni w biurze TK. To wynika z przepisów. Żadna osoba, która nie jest sędzią, nie powinna mieć wpływu na treść orzeczenia – dodaje ekspert.

Asystent sędziego na śmieciówce

Instytucję asystenta sędziego wprowadzono w 2001 roku. Obecnie w TK pracuje ich  trzydziestu siedmiu. To służba elitarna. Są to osoby bardzo dobrze wykształcone, przygotowane pod względem zarówno teoretycznym, jak i praktycznym. Niejednokrotnie łączą pracę w TK z pracą naukową. Każdy z sędziów współpracuje przynajmniej z dwoma asystentami. – Są wybitni, z wieloma tytułami – potwierdza dr Sebastian Gajewski.

Jednak trójka z asystentów sędziów nie ma stałych umów o pracę. Są zatrudniani z wolnej ręki na podstawie umowy o dzieło. Jedna osoba za drugą połowę 2015 roku i za pierwszą 2016 dostała po 18 tys. zł. Inna pracuje od lutego zeszłego roku do dziś, co jakiś czas podpisując nową umowę. W tym roku za pięć miesięcy zarobi 27,5 tys. zł. W sumie trójka asystentów sędziów zarobiła na umowach o dzieło prawie 90 tys. zł.

Do zasadniczej pensji dorabia sekretarz TK. W 2015 roku podpisała dwie umowy po pół roku. W sumie za 54 tys. zł. – Ze względu na swoje kwalifikacje i doświadczenie bezpośrednio współpracuje z sędzią na podstawie odrębnej umowy o dzieło – wyjaśnia Anna Wołoszczak z biura prasowego TK.

Umowa o dzieło za pracę jak na etacie?

Za zlecone na zewnątrz usługi doradcze od 2015 roku TK zapłacił ponad 132 tys. zł. Dokładnej kwoty nie chce zdradzić. Wybrano dziesięć osób, bez przetargu i z wolnej ręki. Jak? – W celu zachowania konkurencyjności i przejrzystości dokonywano rozeznania cen rynkowych, zapytania o cenę – mówi Anna Wołoszczak.

Z dziesięciorga zewnętrznych ekspertów, połowa dostała więcej niż jedną umowę. W takim przypadkach prawie zawsze okresy umów zazębiały się. Kiedy kończyła się jedna, tuż po niej podpisywano następną. Rekordzistka była tak zatrudniona na pięciu umowach przez dwadzieścia tygodni. Za pięć miesięcy wykonywania „dzieła” jeden z ekspertów zarobił 23,5 tys. zł. Inni za trzy miesiące dostawali 19,2 tys. zł. czy 11,2 tys. zł. Niektóre miesięczne umowy opiewały na kwoty w granicach 3-4 tys. zł. Jeden z ekspertów przez siedem miesięcy napisał 35 projektów opinii, zarządzeń i postanowień.

Spór ws. Trybunału Konstytucyjnego, który wybuchł pod koniec zeszłego roku wpłynął na znaczące zmniejszenie liczby umów. W 2016 roku podpisano ich póki co dwie, podczas gdy w zeszłym było ich czternaście.

„Pozaetatowa pomoc w pracy orzeczniczej”

Biuro prasowe TK twierdzi, że umowy z zewnętrznymi ekspertami są podpisywane okresowo i tylko w szczególnych przypadkach. – Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w pracy orzeczniczej korzystają co do zasady z pomocy etatowych prawników. W zdecydowanej większości są oni zatrudnieni na etatach w biurze Trybunału. Zdarza się, że w razie szczególnej potrzeby, okresowo pozyskiwani są specjaliści do współpracy z konkretnym sędzią, na określony czas współpracy. Wówczas najdogodniejszą formą realizacji takiej współpracy jest umowa o dzieło – argumentuje Anna Wołoszczak. Podkreśla, że sędziowie mają zasadniczy wpływ na dobór swoich współpracowników m.in. względu na ich walory fachowe, specjalność prawniczą, status naukowy itd. Twierdzi, że taka forma zatrudnienia odpowiada zleceniobiorcom. – Najczęściej są to osoby pracujące na wyższych uczelniach, posiadające odpowiedni status naukowy. – mówi. Sprawdziliśmy. Jest m.in. jeden magister, paru doktorów, adiunkt, radca prawny. – Nie dotyczą ich żadne przepisy. Zatrudnianie ich to obejście prawa. Powinni mieć umowę o pracę, jak asystenci sędziów – ocenia dr Sebastian Gajewski.

Zapytany o komentarz Ryszard Kalisz, prawnik konstytucjonalista, były minister spraw wewnętrznych i administracji zwraca uwagę, że Trybunał zajmuje się sprawami najwyższej wagi. Stąd, jego zdaniem, potrzebni są wybitni eksperci. „Nie ma takich w biurze Trybunału?” – pytamy. – Chciałbym – odpowiada Kalisz.

Remont sali za ponad pół miliona i nowe Audi

W 2015 roku TK wyremontował również dużą salę rozpraw. Kosztowało to wraz z dokumentacją prawie 600 tys. zł. Zmodernizowano system elektroakustyczny i adaptacji akustycznej. Wymieniono również oświetlenie.

W rejestrze umów można również przeczytać o zakupie Audi A6 w listopadzie zeszłego roku. Kosztowało prawie 187 tys. zł. Według przekazanych nam informacji korzysta z niego biuro Trybunału, w tym prezesi.

136 osób. 17 mln zł. na wynagrodzenia

Trybunał Konstytucyjny zatrudnia 136 osób plus sędziowie. 37 osób to asystenci sędziów . 2015 TK na wynagrodzenia wydał 17 mln zł. Średnia płaca pracownika biura to 6,7 tys. zł. Wg. planu w 2016 roku te kwoty mają się zwiększyć. Sędziowie TK zarabiają prawie 20 tys. zł.

facebooktwittermailby feather
Polska