Zwolniony, outsourcowany z TVP dziennikarz, wygrał z sądzie

Video_CameraSławomir Matczak, wygrał w sądzie pracy ze spółką Leasing Team. Został on do niej przeniesiony z TVP, a następnie dyscyplinarnie wyrzucony. Dostanie równowartość trzymiesięcznych poborów wraz z odsetkami. To precedens. Jest to pierwszy wyrok w jednej z kilkunastu spraw, jakie wytoczyli spółce Leasing Team byli pracownicy TVP.

W sierpniu 2014 roku, jako pierwsi ujawniliśmy kwotę prawie 170 mln. zł., którą będzie musiała zapłacić TVP firmie Leasing Team za operację przejęcia jej pracowników. Od 1 lipca 2014 roku na mocy umowy między spółkami, 411 pracowników Telewizji Polskiej (dziennikarzy, grafików komputerowych, montażystów oraz charakteryzatorów), przeszło do prywatnej spółki, ale wykonywali zlecenia dla TVP. Według władz TVP cała operacja miała zachęcić pracowników do przechodzenia na samozatrudnienie, co miało przynieść oszczędności. Jak duże? Nie wiadomo. Wiadomo, że od samego początku sprawa budziła ogromne kontrowersje. Pracownicy telewizji oraz reprezentujące ich związki zawodowe, uważały cały proces outsourcingu za sprzeczny z polskim prawem. Mówią, że outsourcing miał służyć tylko temu, aby ich można było łatwiej i taniej zwolnić. – O tym, że zostałem przeniesiony z TVP do Leasing Team dowiedziałem się ustnie. Oznajmiono mi to bez pytania czy chcę, czy nie chcę. Zostałem po prostu, któregoś pięknego dnia przeniesiony jak mebel do Leasing Teamu – mówił rok temu portalowi wpolityce.pl. Sławomir Matczak. W grudniu 2015 roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych uznał, że outsourcing był pozorny. – Przekazanie pracowników przez TVP SA do LeasingTeam Sp. z o.o. nie nastąpiło w trybie art. 23 kodeksu pracy. TVP nie wyodrębniła bowiem części zakładu pracy, która mogłaby być potraktowana, jako jednostka organizacyjna, tworząca pewną zorganizowaną całość, zatrudniającą pracowników – można było przeczytać w piśmie ZUS.

Piewsza sądowa wygrana

Słamowir Matczak w TVP pracował od początku lat 90. Najpierw był dziennikarzem „Panoramy”, a potem TVP Info, gdzie kierował redakcją ekonomiczną. Tuż przed zwolnieniem był wydawcą programów „Puls Polski” i „Twoja sprawa”. Był jedną z ponad czterystu przeniesionych do prywatnej spółki osób. W połowie kwietnia 2015 roku został z niej dyscyplinarnie zwolniony, ponieważ odmówił przystąpienia do tzw. testu kompetencji. Jego pracodawca, czyli Leasing Team uznał to za rażące złamanie obowiązków pracowniczych i go zwolnił. Dziennikarz mówi, a sąd pracy dzisiaj to potwiedził, że było to niezgodne z prawem. Sławomir Marczak powoływał się m.in na jeden z punktów w „Regulaminie procesu oceny pracowników Leasing Team”, gdzie czytamy, że: „Pracownik ma obowiązek poddać się ocenie w warunkach przestawionego mu indywidualnie harmonogramu. (…) W przypadku niestawiennictwa Pracownika we wskazanym miejscu i czasie, otrzymuje on 0 punktów (…)”. Sławomir Matczak mówi, że zna przypadki osób, które nie zdały testu, a mimo to nadal pracują. Przytacza również „Zasady etyki dziennikarskiej TVP”. Według nich, dziennikarz ma prawo do odmowy wykonania polecenia służbowego sprzecznego z prawem, zasadami etyki dziennikarskiej, standardami profesjonalnymi lub jego ugruntowanymi przekonaniami. Jeśli z tego powodu nastąpi rozwiązanie umowy o pracę, nie może ono mieć charakteru zwolnienia dyscyplinarnego.

Składanie pudełek, czyli test na kreatywność

Wiosną 2015 roku Leasign Team zapowiedział byłym pracownikom TVP, że będzie przeprowadzał obowiązkowe testy kompetencji, jako element procesu oceny pracowniczej. Miały określać przydatność na danym stanowisku, oceniać skuteczność działań oraz jakość i efektywność pracy. Miało to się odbywać m.in poprzez dyskusje grupowe, wspólne rozwiązywanie problemów, czy symulacja rozmowy z klientem. – Mieliśmy składać tekturowe pudełka, a następnie jako zespół sprzedawać je na „giełdzie”. Miał to być test na kreatywność – kpi Sławomir Matczak. – Pamiętam też, że montażyści mieli za zadanie stworzenie programu telewizyjnego. To jakieś nieporozumienie – mówi nam dziennikarz. Podkreśla, że nikt mu nie powiedział, kto taki test będzie oceniał. – Sąd kapturowy – stwierdza.

Ugody nie było

Sławomir Matczak mówi, że po wytoczeniu procesu, wielokrotnie zwracano się do niego z prośbą o ugodę. Proponowano mu nawet przywrócenie do pracy. Nie zgodził się. Nie chce już tam pracować – „Ugoda” jest wyrazem bardzo bliskoznacznym do „zgoda”, a ja na to się nie mogłem zgodzić – tłumaczy.

Dzisiaj sąd pracy przyznał mu rację. W uzasadnieniu ustnym stwiedził, że zwolnienie dyscyplinarne dziennikarza przez Leasing Team było bezprawne. Nie dopatrzył się ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych.

Matczak „zakłócał funkcjonowanie firmy”?

– Całkowite zignorowanie procesu oceny jest jednoznaczne z odmową wykonania polecenia służbowego, co wszędzie skutkuje konsekwencjami wynikającymi z kodeksu pracy – mówiła miesięcznikowi „Press” w kwietniu 2015 roku Andżelika Majewska z zarządu Leasing Team. – Jeśli któryś z pracowników nie czuje się zobowiązany do wykonywania poleceń służbowych swojego pracodawcy, rzutuje to na dyscyplinę pracy całego zespołu i zakłóca funkcjonowanie firmy – oceniła.

To nie koniec

Agnieszka Slifirska, która przepracowała 16 lat jako wydawca portalu TVP Info, jest w takiej samej sytuacji jak Sławomir Matczak. Też odmówiła przystąpienia do tzw. testu kompetencji, za co została dyscyplinarnie zwolniona i też wniosła pozew do sądu. Czeka na kolejną rozprawę. – To był urągający pracy dziennikarza test – tłumaczy nam. Podkreśla, że słyszała, że nie będzie zwolnień za nieprzystąpienie do testów. – Taka osoba miała mieć wtedy po prostu zero punktów, ale nie miało to oznaczać dyscyplinarnego zwolnienia – dodaje.

Sprawa Sławomira Matczaka to nie jedyna sprawa jaką wytoczyli Leasing Team, outsourcowani z TVP dziennikarze. Poznańska adwokat prof. Joanna Taczkowska-Olszewska prowadzi takich spraw kilkanaście. – Dotyczą różnych kwestii związanych ze zmianami warunków pracy i płacy pracowników – mówi portalowi bezkompromisowo.pl.

Wyrok sądu pracy nie jest prawomocny.

[AKTUALIZACJA] W środę spółka Leasing Team przekazała oświadczenie. Uważa, że stołeczny sąd pracy wydał wyrok bez badania dowodów. Zapowiada apelację. Do czasu pisemnego uzasadnienia, spółka nie będzie komentować tej sprawy.

Źródła: Press.pl, wpolityce.pl. Fot. (Popperipopp)

facebooktwittermailby feather
Warszawa