Sąd Najwyższy znów na bakier z jawnością

SONY DSCNie dostaliśmy informacji o tym, kto i kiedy powołał sędziów obecnego składu Sądu Najwyższego i w jakim są wieku. W odpowiedzi SN stwierdził, że wymaga to „żmudnej analizy akt” i wezwał do wykazania szczególnego znaczenia dla interesu publicznego. Zdaniem ekspertów, jest to naruszenie przepisów. Nie pierwszy już raz.

Sprawa reformy wymiaru sprawiedliwości rozgrzała do czerwoności polską scenę polityczną. Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało trzy ustawy – w tym nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. W zamierzeniu ich autorów, mają w sposób zasadniczy zmienić to, w jaki sposób funkcjonuje władza sądownicza. Zdaniem polityków PIS, jedną z najbardziej palących spraw jest wymiana sędziowskich elit, które ich zdaniem wywodzą się jeszcze z czasów komunistycznych. W domenie publicznej rozgorzała zatem dyskusja o wieku sędziów SN.

„Czerwona pajęczyna”

Sędziowie Sądu Najwyższego odpierają zarzuty partii rządzącej.

– Dzisiaj, zgodnie z uzasadnieniem tej ustawy, mam odchodzić jako złóg komunistyczny, jako czerwona pajęczyna. Czy taka metoda rozliczeń jest ufundowana na wartościach deklarowanych w uzasadnieniu tego aktu? – pytał senatorów kilka dni temu, prezes Izby Karnej SN Stanisław Zabłocki. Podkreślał, że w poprzednim systemie był adwokatem.

– Broniłem ludzi. Również tych, którzy byli opresjonowani przez władzę czasów słusznie minionych – mówił.

Brak jawności. „Żmudna analiza akt”

Sąd Najwyższy istnieje od 1917 roku. Sędziów jest osiemdziesięciu czterech. Byli powoływani na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. W poprzednim systemie robiła to Rada Państwa. W tym – kolejni prezydenci. Kilku z nich na stanowiska Prezesów awansował prezydent Andrzej Duda.

Do tej pory nikt nie opublikował zbiorczej informacji o tym, w jakim są wieku, kto i kiedy ich powołał. Część danych znajduje się w katalogu Instytutu Pamięci Narodowej, część – na stronie SN. Można tam znaleźć biogramy, ale tylko Prezesów. Wprawdzie daty urodzenia wpisywane są do oświadczeń majątkowych, ale piętnastu z sędziów zdecydowało się oświadczeń nie ujawniać.

Zwróciliśmy się o więc takie zbiorcze informacje do Sądu Najwyższego, który jako jedyny nimi dysponuje. Nie dostaliśmy ich. Za to w przesłanej nam odpowiedzi dyrektor Biura i Analiz Sądu Najwyższego dr hab. Jacek Kosonoga, stwierdził, że jest tzw. informacja przetworzona i wezwał nas do wykazania interesu publicznego, czyli do uzasadnienia, dlaczego ujawnienie takich informacji jest ważne.

Spełnienie żądania wymagałoby uprzedniej, żmudnej analizy akt osobowych wszystkich sędziów orzekających w Sądzie Najwyższym, celem sporządzenia tabelarystycznego zestawienia dat urodzenia, dat powołania ich na urząd sędziego, oraz organów wydających akt ich powołania. Sąd Najwyższy nie prowadzi tego typu zestawień, zaś programy komputerowe, użytkowane obecnie do obsługi kadrowo – płacowej, nie posiadają funkcjonalności pozwalającej na wyszukiwanie tego rodzaju danych” – czytamy w odpowiedzi.

Eksperci zdziwieni

Z taką oceną SN, nie zgadza się ekspert Szymon Osowski, prezes zarządu stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

– Udzielenie odpowiedzi na te pytanie wymaga po prostu wyszukania informacji, a nie czynności analitycznych. To chyba oczywiste. Szkoda, że SN posługuje się taką argumentacją – mówi portalowi bezkompromisowo.pl

Z Osowskim zgadza się Bartłomiej Przymusiński, prezes Oddziału Wielkopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

– Trudności stawiane udzieleniu informacji w tej sprawie uważam za nieprzemyślane – stwierdza. – Żądane informacje są już przecież w posiadaniu SN. Zakładam, że to jedynie błąd szeregowego pracownika, który zostanie naprawiony – dodaje.

Zdaniem Osowskiego, informacje o które się zwróciliśmy, to nie informacja przetworzona.

– Ta definicja została wprowadzona do ustawy, żeby zwiększyć przejrzystość, a nie ją ograniczać. Miała zapewnić możliwość otrzymywania przez obywateli odpowiedzi analitycznych. Jednak polska administracja i sądownictwo wypaczyło sens tego rozwiązania, które stało się podstawowym narzędziem do organiczania jawności – zauważa.

Miało być inaczej

Prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska zwraca też uwagę na aspekt polityczny, przypominając trwające właśnie w całej Polsce, protesty obywateli w obronie sądów. Zdaniem części ekspertów, to one m.in. sprawiły, że prezydent Andrzej Duda zawetował dwie z trzech ustaw, w tym tę o Sądzie Najwyższym.

– Rzecznik Praw Obywatelskich słusznie zauważył, że sędziowie mają obywatelom kredyt zaufania do spłacenia. Jednym z ich działań musi być transparentność. Jeżeli teraz Sąd Najwyższy nie skończy z praktyką utrudniania, w mojej ocenie, dochodzenia jawności odnośnie jego funkcjonowania, to następnym razem może być trudniej bronić niezależności sędziów. Jawność to fundament demokracji. Wie już o tym cały demokratyczny świat – zaznacza.

O komentarz poprosiliśmy rzecznika Sądu Najwyższego. Czekamy na odpowiedź.

To nie pierwszy raz

Na początku roku, Patryk Słowik w „Dzienniku Gazecie Prawnej” opisał sprawę odmowy ujawnienia przez SN informacji o wydatkach ze służbowych kart kredytowych. Wnioskowała o to fundacja „e-Państwo”. Nie mogła tych informacji otrzymać przez trzy lata. Stało się to dopiero po tym, jak sprawą zainteresowały się media.

Fot. Spens 03, CC BY- SA 3.0

facebooktwittermailby feather
Bez kategorii, Polska