Latest News

„Tajna” pensja Bartłomieja Misiewicza

Bartłomiej_Misiewicz

Kłopoty PGZ z jawnością. Spółka nie chce ujawnić nie tylko wysokości zarobków Bartłomieja Misiewicza, swojego byłego pracownika, ale też ile zarabiają jej władze, kim są pełnomocnicy zarządu, ilu ich jest i czym się zajmują. Nie chce też ujawnić żadnych innych informacji, dotyczących zatrudnienia byłego rzecznika resortu obrony. W odpowiedzi na nasze pytania PGZ twierdzi, że jest to tajemnica przedsiębiorstwa. Podaje tylko datę rozwiązania z nim umowy o pracę.

Niemal dwa tygodnie temu „Rzeczpospolita” poinformowała, że Bartłomiej Misiewicz dostał pracę w państwowej spółce – Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Według nieoficjalnych informacji dziennika, miał zarabiać nawet 50 tys. zł. na stanowisku pełnomocnika zarządu do spraw komunikacji. Spółka wówczas nie ujawniła „Rz”, wysokości jego zarobków i tego, jaki będzie zakres jego obowiązków. Dzień później, po medialnej burzy jaka przetoczyła się po artykule, sam zainteresowany napisał na Twitterze, że: „Pisanie głupot i kłamstw powinno być z automatu karane. Dyskusja z brukowcami, które podają nieprawdę jest bez sensu”. Nie odpisał jednak dziennikarzom, którzy go prosili, aby podał wysokość swojego wynagrodzenia. Kilka godzin później PGZ oświadczyła, że umowa z Bartłomiejem Misiewiczem została na jego wniosek rozwiązana za porozumieniem stron z efektem natychmiastowym, bez okresu wypowiedzenia i bez odprawy.

Spółka zaprzecza, ale nie ujawnia

My również wysłaliśmy do spółki szczegółowe pytania, aby uzyskać oficjalne informacje. Początkowo dostaliśmy taką samą odpowiedź, jaką spółka wysłała do wszystkich mediów: „Nie jest prawdą, iż miesięczne wynagrodzenie pana Bartłomieja Misiewicza w PGZ S.A. wynosi 50 tys. zł.” My jednak chcieliśmy się oficjalnie dowiedzieć, ile dokładnie wynosi. Ponowiliśmy pytania. Dopiero po jedenastu dniach przyszła odpowiedź. „Przedmiot objęty sformułowanymi pytaniami stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa” – odpisał Łukasz Prus, rzecznik prasowy PGZ. Ujawnił jedynie datę, od której Bartłomiej Misiewicz przestał być pracownikiem spółki. Nastąpiło to 13 kwietnia 2017 roku, czyli dzień po tym, jak o to zawnioskował sam zainteresowany. Zatem, zdaniem spółki, tajemnicą przedsiębiorstwa jest data zatrudnienia Bartłomieja Misiewicza w PGZ, ale już nie data rozwiązania jego umowy o pracę. Spółka również nie chce ujawnić innych informacji, o które pytaliśmy: na jakim stanowisku był zatrudniony, czy jego stanowisko istniało wcześniej, co zadecydowało o przyjęciu go do pracy i jaki był zakres jego obowiązków. Zdaniem państwowej spółki, tajemnicą przedsiębiorstwa jest również jego wynagrodzenie.

Ile zarabia zarząd PGZ?

Zapytaliśmy spółkę również o wynagrodzenia członków zarządu, ponieważ chcieliśmy porównać ich wysokość z wysokością pensji byłego współpracownika Antoniego Macierewicza. Rzecznik spółki stwierdził jednak, że wszystkie te informacje również stanowią tajemnicę przedsięborstwa. Jedyną zatem dostępną oficjalnie daną, jest wysokość średnich zarobków w zarządzie. Podał ją na początku 2015 roku sekretarz stanu w nieistniejącym już resorcie skarbu – 28,7 tys. zł. Wskazał również, że średnie zarobki w kadrze kierowniczej w PGZ wynosiły 10,8 tys. zł., zaś dla szeregowych pracowników 5,4 tys. zł.

Tajemniczy pełnomocnicy

„Rz” napisała, że Bartłomiej Misiewicz jest jednym z pełnomocników zarządu spółki. Według nieoficjalnych informacji dziennika, mieli oni zarabiać 50 tys. zł. Po ukazaniu się artykułu, rzecznik spółki temu zaprzeczył i napisał w krótkim oświadczeniu, że „wynagrodzenie żadnego z pełnomocników zarządu PGZ S.A. nie sięga tej kwoty.” Chcieliśmy się zatem oficjalnie dowiedzieć, ile dokładnie zarabiają, ilu ich jest, co to za osoby, kiedy zostały zatrudnione, czym się zajmują i ile zarabiają. Odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Te dane również, zdaniem rzecznika, są tajemnicą przedsiębiorstwa.

Ekspert: zasadą jest jawność

O komentarz poprosiliśmy Szymona Osowskiego, prezesa stowarzyszenia „Sieć Obywatelska Watchdog Polska”, które na co dzień zajmuje się dostępem do informacji publicznej. Jego zdaniem, informacje, które chcieliśmy uzyskać, nie podlegają ochronie. – Po pierwsze dotyczą ważnej kwestii społeczno – politycznej ze względu na osobę, której dotyczyły. Dodatkowo jawność jest konieczna w kontekście sposobu zatrudniania w spółkach skarbu państwa – zauważył ekspert.

Podkreślił, że tajemnica przedsiębiorcy nie ma charakteru bezwzględnego, a w szczególności w spółkach skarbu państwa, dla których zasadą jest jawność. – Każdy wyjątek od tej tajemnicy musi być szczegółowo uzasadniony. Tu tego zabrakło – stwierdził. Zauważył też, że forma odpowiedzi spółki jest niedopuszczalna – Nawet jeśli przyjąć, że wnioskowane informacje są tajemnicą przedsiębiorstwa, spółka ma obowiązek wydać decyzję odmowną. Nie może odmówić wysyłając zwykłego maila – podkreślił Osowski.

Jego zdaniem większość informacji, o które pytaliśmy dotyczy podstawowych kwestii i powinny być one ogólnie dostępne w internecie, w Biuletynie Informacji Publicznej spółki. – Informacja o wynagrodzeniu, w tym przypadku również nie podlega ochronie – stwierdził.

Nadzór nad państwowymi spółkami zbrojeniowymi MON przejęło w imieniu Skarbu Państwa po wyborach parlamentarnych w 2015 r. Udziałowcami PGZ są: Ministerstwo Skarbu Państwa oraz dwa państwowe podmioty – Agencja Rozwoju Przemysłu i Polski Holding Obronny (dawna Grupa Bumar).

Rozważamy skierowanie sprawy na drogę sądową, aby otrzymać informacje, o które pytaliśmy.

Fot. Flickr/P. Tracz/KPRM

facebooktwittermailby feather