Rząd kolejny raz zapowiada walkę z pijanymi kierowcami. Kiedy efekty?

14203688780_fd95e04e8a_o

Są propozycje zmian w prawie. Sądy mają karać ostrzej pijanych kierowców.

Walkę z pijanymi kierowcami zapowiedział ponad pół roku temu premier Donald Tusk. Było to bezpośrednim następstwem wypadku jaki miał miejsce w Kamieniu Pomorskim (woj. zachodniopomorskie). W tym tygodniu rząd powtórzył swoje zapowiedzi.

Tragedia w Kamieniu Pomorskim

W Nowy Rok rozpędzone BMW, którym kierował dwudziestosześciolatek Mariusz P., wjechało w grupę pieszych. Na miejscu zginęło sześcioro dorosłych i jedno dziecko, a dwie osoby odwieziono do szpitala. Kierowca był pod wpływem alkoholu i narkotyków. Miał w organizmie 2 promile alkoholu. Po zatrzymaniu przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. W areszcie znajduje się do dziś. Na początku czerwca do sądu trafił akt oskarżenia, w którym prokuratura stawia mu zarzuty spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, jazdy po pijanemu oraz pod wpływem narkotyków, za co grozi kara co najmniej piętnastu lat pozbawienia wolności.

Rząd ekspresowo zapowiada zmiany

Już następnego dnia premier wezwał do siebie ministrów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych, a także ministra infrastruktury, żeby na następne posiedzenie rządu przygotowali pakiet propozycji dotyczących pijanych kierowców.

Pięć dni później na konferencji prasowej zaproponowano:

  • wprowadzenie od 2015 roku obowiązku posiadania w samochodach alkomatów
  • utratę prawa jazdy na okres od 3 do 15 lat, dla osób po raz pierwszy złapanych na jeździe po pijanemu i co najmniej 5 tys. zł. nawiązki
  • utratę prawa jazdy na okres od 5 do 15 lat dla osób złapanych po raz drugi oraz nawiązka w minimalnej wysokości 10 tys. zł.
  • publiczne ogłaszanie wyroków w obu przypadkach
  • prowadzenie samochodu bez uprawnień będzie przestępstwem (dziś jest wykroczeniem).

Propozycje rządu wzbudziły bardzo żywiołową dyskusję zarówno w mediach, jak i wśród polityków. Propozycja obowiązkowych alkomatów spotkała się z powszechną krytyką. Przeciwnicy tego pomysłu podawali argumenty zawodności tanich urządzeń oraz wysoką cenę tych lepszych, a także konieczność ich serwisowania. W przeprowadzanych sondażach przeciw tej propozycji opowiadało się od 60% (sondaż dla wiadomości) do 75% Polaków (sondaż Homo Homini dla „Rzeczpospolitej”).

Nowy pomysł – alkolocki.

W marcu rząd rakiem wycofał się z tej prpozycji. Zamiast tego resort infrastruktury i rozwoju zapowiedział obowiązek montażu alkolocków czyli urządzeń uniemożliwiających rozruch samochodu przez pijanego kierowcę. Koszt takiego urządzenia to ok. 5 tys. zł.

Czerwiec. Następna konferencja.

Dwa dni temu, pół roku po pierwszej konferencji prasowej, rząd zorganizował następną, gdzie przedstawił swoje zmodyfikowane propozycje:

  • zakaz prowadzenia pojazdów od 3 do 5 lat, dla osób złapanych na jeździe po pijanemu, bądź pod wpływem narkotyków lub dla tych co uciekli z miejsca zdarzenia i co najmniej 5 tys. zł. nawiązki,
  • utratę dożywotnio prawa jazdy dla osób powtórnie złapanych na jeździe w stanie nietrzeźwym (jej niestosowanie ma być orzekane tylko w ściśle określonych sytuacjach) oraz nawiązka w minimalnej wysokości 10 tys. zł.
  • publiczne ogłaszanie wyroków w obu przypadkach
  • osoby, które po utracie prawa jazdy z powyższych powodów, będą chciały wrócić za kółko, przez 3 lata bedą musiały jeździć pojazdami wyposażonymi w alkolocki. Rozporządzenie w tej sprawie będzie musiał wydać Minister Infrastruktury.

Teraz propozycje rządu powinny trafić do sejmu. Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo. 

(fot. KRPM)

facebooktwittermailby feather
Bez kategorii