Nasz news! Co wiosna, to umowa, czyli o tym, jak legislatorzy z wolnej ręki piszą ustawy zdrowotne

Zrzut ekranu 2014-09-17 o 22.49.02Bezkompromisowo.pl ujawnia: Od 2011 roku ministerstwo zdrowia, zatrudnia bez przetargu co wiosnę, tych samych legislatorów. Dlaczego?

Sprawa ma początek wiosną 2011 roku, kiedy ministrem zdrowia jest jeszcze Ewa Kopacz. 26 kwietnia resort podpisuje umowę z wolnej ręki z dwójką legislatorów na przygotowywanie projektów aktów prawnych, uczestniczenie w uzgodnieniach resortowych, międzyresortowych oraz w pracach komisji prawniczych, oraz opiniowanie wszelkiego rodzaju dokumentów. Umowa jest zawierana na rok i mają za nią dostać po 60 tys. zł. Dwa lata później ta kwota wzrasta o 6 tys. zł.

Od tego czasu co roku, wiosną, ma miejsce taka sama sytuacja – ponieważ poprzednie umowy z legislatorami wygasają, zawierane są nowe. Na ostatnich jest data 15 maja br. Nazwiska, kwoty i obowiązki te same.

Najpierw prace legislacyjne, potem podręcznik

W latach 2010 i 2011, obaj prawnicy biorą udział m.in. w pracach nad projektem ustawy o działalności leczniczej. Po wejściu ustawy w życie, na rynku ukazuje się ona drukiem, wraz z komentarzem obu prawników. Sprawę opisuje wówczas dziennik „Metro”Obecnie obaj uczestniczą w pracach legislacyjnych dotyczących różnych projektów ustaw i projektów aktów wykonawczych, m.in. w pracach nad zmianami w ustawie o systemie informacji w ochronie zdrowia oraz w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Podręcznik z 2012 roku cały czas jest do kupienia w księgarniach, za ok. 200 zł. Nie wiadomo czy mają powstać następne.

Od lat brakuje w ministerstwie zdrowia wykwalifikowanych urzędników 

Pytamy w resorcie, dlaczego w taki sposób wyglądają prace legislacyjne i system zatrudniania. Od rzecznika – Krzysztofa Bąka słyszymy, że winne są braki kadrowe – Od wielu lat nie udaje się wyłonić w konkursach (ewentualnie w ramach przeniesienia służbowego), przynajmniej jednej bardzo doświadczonej osoby do pracy w Wydziale Legislacji, ponieważ albo zgłaszają się osoby, których wiedza i doświadczenie są niewystarczające lub mają za duże wymagania finansowe – tłumaczy. Na potwierdzenie swoich słów przytacza liczby. – W resorcie zdrowia trwają prace legislacyjne nad dziesięcioma projektami ustaw, pięcioma projektami założeń do ustaw i ponad setką projektów rozporządzeń. Wydział Legislacji w Departamencie Prawnym ministerstwa liczy dziewięć osób (piątka z nich jest zatrudnionych na stanowisku głównego specjalisty, a jedna radczyni prawna jest na urlopie rodzicielskim) – mówi Bąk.

Dlaczego akurat ci, a nie inni? Bo zaufani

Rzecznik nie odpowiada jednak na pytanie, czy przez cztery lata resort przeprowadził, przed podpisaniem umów, choćby jedno rozeznanie rynku. Uważa za to, że wybór innego trybu udzielenia zamówienia (z uwagi na trwające już prace legislacyjne), spowodowałby naruszenie zasad celowego, efektywnego i oszczędnego dokonywania wydatków oraz uniemożliwiłby terminowe wykonanie przez resort realizowanych zadań. Dlaczego co wiosnę zatrudniani są ci sami prawnicy? – Powierzenie prac legislacyjnych dotychczasowym wykonawcom, dzięki ich zaangażowaniu w dotychczasowe, zaawansowane już projekty, stanowi gwarancję terminowego wykonania prac – odpowiada Bąk.

facebooktwittermailby feather
Polska